Nieoczywiste perły wokół Bornego Sulinowa
Borne Sulinowo to przestrzeń, która wymyka się prostym definicjom. Kiedy zostawimy za sobą linię umocnień, echa obozów i zarysy dawnych cywilnych osad, otwiera się przed nami zupełnie nowy rozdział eksploracji. To tereny, gdzie monumentalna, zimnowojenna historia o znaczeniu globalnym spotyka się z dziką, nieskrępowaną naturą. Wyruszenie w tę przestrzeń to coś więcej niż zwykły spacer – to czytanie krajobrazu, w którym każdy detal ma znaczenie. Zapraszam na wspólną wyprawę w miejsca, które rzadko trafiają na pierwsze strony klasycznych przewodników.
Widmo w toni. Zatopiony Las i tajemnice Jeziora Pile
Jezioro Pile, nad którym leży Borne Sulinowo, to akwen pełen zagadek, ale żadna z nich nie działa na wyobraźnię tak mocno, jak słynny Zatopiony Las. Znajduje się on w pobliżu tak zwanej Wyspy Owczej. Niegdyś gęsto zalesiony fragment lądu po prostu zapadł się pod wodę – według jednych na skutek naturalnych procesów krasowych, według innych w wyniku potężnych, celowych detonacji prowadzonych przez wojska radzieckie. Dziś pod taflą jeziora sterczą pionowo pnie kilkudziesięcioletnich sosen.
Zabierając gości w to miejsce, zawsze szukam odpowiedniego światła. Kiedy woda jest spokojna, a poranne słońce przebija się pod odpowiednim kątem, widok zatopionych drzew tworzy surrealistyczny, baśniowy klimat. To fenomenalny plener. Z perspektywy drona wyraźnie widać nienaturalne ukształtowanie dna i tę podwodną armię pni, strzegącą dostępu do wyspy. Kontrast błękitu wody i czerni zatopionego drewna to gotowy, perfekcyjny kadr.
Atomowy oddech zimnej wojny: Brzeźnica Kolonia
Jeśli szukamy namacalnych dowodów na to, że w tych lasach decydowały się losy świata, musimy wyruszyć w kierunku Brzeźnicy Kolonii (Obiekt 3002). W czasach zimnej wojny Sowieci zlokalizowali tu jedną z zaledwie kilku w Polsce ściśle tajnych baz, w których przechowywano i serwisowano ładunki nuklearne. Miejsce to przez dziesięciolecia nie istniało na żadnej cywilnej mapie.
Droga do bazy to wymagający piaszczysty dukt, z którym szerokie opony e-bike’a radzą sobie znakomicie, pozwalając na ciche i sprawne dotarcie w sam środek gęstego lasu. Wchodząc na teren dawnego magazynu głowic, natychmiast odczuwa się przytłaczającą potęgę sowieckiej inżynierii. Potężne, obłe wrota grubości kilkudziesięciu centymetrów, surowe hale wyłożone materiałami izolacyjnymi i olbrzymie maskowanie z ziemi, które z powietrza miało imitować zwykłe wzgórze. W surowych, betonowych korytarzach bazy dźwięk kroków niesie się głuchym echem. To uderzające zderzenie ze świadomością, jak blisko krawędzi stał ówczesny świat, a surowość tego miejsca to idealna przestrzeń do nagrywania klimatycznego dźwięku przestrzennego.
Fioletowe morze: Rezerwat Diabelskie Pustacie
Kierując się na południe od garnizonowych zabudowań, docieramy do absolutnej wizytówki naszej natury – Rezerwatu Diabelskie Pustacie. To jedno z największych w Europie wrzosowisk, powstałe – o ironio – dzięki niszczycielskiej działalności wojska. Dekady rozjeżdżania ziemi przez ciężkie czołgi, pożary artyleryjskie i wycinki sprawiły, że las ustąpił miejsca bezkresnemu, otwartemu krajobrazowi.
Na przełomie sierpnia i września, gdy wrzosy wybuchają kolorem, miejsce to staje się wizualnym rajem, przypominającym szkockie wyżyny. Przez cztery dekady pracy z obiektywem rzadko spotykałem przestrzenie o tak niesamowitej plastyczności i głębi. Organizuję tu powolne wędrówki, z dala od jakiegokolwiek pośpiechu. Wsłuchując się w brzęczenie owadów i szum wiatru przemykającego przez pofałdowany teren, odnajdujemy tu esencję „slow TV” – środowisko, w którym przyroda odzyskała absolutną władzę nad poligonową przeszłością.
Meandry Piławy i potęga bobrowej inżynierii
Ostatnim punktem, który zawsze wywiera na wędrowcach ogromne wrażenie, jest dzika dolina rzeki Piławy. Jej górny bieg, przecinający dawne tereny wojskowe, to fascynujący dowód na siłę regeneracji natury. Piława na tym odcinku jest niespokojna, nieuregulowana i pełna naturalnych przeszkód.
Idąc wzdłuż jej zarośniętych brzegów, na każdym kroku natrafiamy na imponujące żeremia i tamy wzniesione przez bobry. Zatopione doliny i płytkie rozlewiska to królestwo ptaków wodnych i strefa absolutnego odcięcia od cywilizacji. Poranne mgły unoszące się nad leniwym nurtem rzeki tworzą spektakl, dla którego warto wstać długo przed świtem. To miejsce stworzone do tego, by usiąść w ciszy i chłonąć leśny ambient.
Wyprawa przez te zróżnicowane tereny pozwala spojrzeć na Borne Sulinowo ze znacznie szerszej perspektywy, łącząc w jednym kadrze militarny monumentalizm i delikatność odradzającej się natury. Zastanawiam się jednak przed wyruszeniem na szlak – czy wolałbyś podczas naszej wyprawy skupić się bardziej na surowej, zimnowojennej architekturze, czy raczej poświęcić najwięcej czasu na fotografowanie dzikiej, nieujarzmionej przyrody?
Zadzwoń i umów się na nieoczywiste zwiedzanie borów i lasów.
